To nie będzie kolejny artykuł o tym, jak żyć jesienią, co jeść, o której chodzić spać i jak przygotować się na chłodniejsze dni. Chciałabym spojrzeć na jesień trochę inaczej – nie jak na zestaw sezonowych zaleceń, ale jak na lekcję zarządzania własnymi zasobami.
Ostatnio często spotykam się w gabinecie z pytaniem: co zrobić, żeby mieć więcej energii, a ja coraz częściej zastanawiam się, czy wcześniej nie należałoby zapytać: dlaczego i na co ją tracę? Być może bowiem najciekawsze pytanie nie brzmi: skąd mieć energii jesienią?, ale raczej jak rozpoznać moment, w którym trzeba zmienić sposób wydawania naszych zasobów i czego możemy się o tym procesie nauczyć, obserwując jesień?
Rozpoczął się właśnie Chǔ Shǔ – drugi jesienny sezon w systemie 24 sezonów słonecznych. Jego nazwę tłumaczy się jako „Ograniczone Gorąco” lub „Koniec Upałów”. Lato jeszcze nie zniknęło, słońce nadal aktywne, ale kierunek przemian w przyrodzie jest już inny. W tradycyjnym opisie tego okresu Yang qi zaczyna stopniowo się wycofywać, aktywność natury maleje, a coraz większego znaczenia nabiera gromadzenie i ochrona zasobów.
System 24 sezonów nie mówi nam jedynie, co robić w konkretnym czasie w roku. Uczy czegoś bardziej subtelnego i niezwykle ważnego: jak obserwować kierunek przemian i dostosować się do niego odpowiednio wcześnie.
Nie utrzymujmy więc letniego sposobu życia, kiedy natura przestała już funkcjonować według letnich zasad.
Przyroda nie czeka, aż nadejdzie mróz, żeby zacząć przygotowywać się do zimy. Roślina nie czeka, aż zabraknie jej zasobów, żeby rozpocząć ich odzyskiwanie i magazynowanie, a zwierzęta nie zaczynają budować rezerw dopiero wtedy, kiedy znika pożywienie. Przygotowanie zaczyna się znacznie wcześniej, kiedy zmiana warunków dopiero się zapowiada.
Podobnie możemy spojrzeć na człowieka. Po okresie intensywnego lata mogą pojawić się pierwsze sygnały, że dotychczasowy sposób zarządzania energią staje się dla nas zbyt kosztowny – większa potrzeba snu, dłuższa regeneracja po wysiłku, mniejsza tolerancja na nadmiar bodźców czy coraz wyraźniejsza potrzeba ciszy.
Dobra strategia regeneracji zaczyna się, zanim pojawi się wyczerpanie. Nie chodzi tylko o naprawianie jego skutków, lecz także o niedopuszczenie do tego, żeby nasze zasoby zostały zużyte do granicy.
Współczesne myślenie o regeneracji bardzo często polega na dodawaniu „czegoś”: kolejnego suplementu, ćwiczenia, techniki oddechowej czy innego sposobu na odzyskanie energii. Po jakimś czasie wracamy jednak do dokładnie tego samego sposobu życia, który każdego dnia zużywa więcej zasobów, niż jesteśmy w stanie odbudować.
Dlatego pierwszym pytaniem nie zawsze powinno być: co mogę jeszcze dodać? Czasami znacznie ważniejsze jest pytanie: co mogę odjąć? Może jedną rzecz z przepełnionego kalendarza, trochę intensywności z treningu, potrzebę ciągłej dostępności albo przekonanie, że muszę reagować na wszystko, co pojawia się wokół mnie.
Regeneracja nie oznacza więc wyłącznie uzupełniania, powinna zacząć się od zatrzymania niepotrzebnych strat.
Jako dendrolog widzę tę samą zmianę strategii bardzo wyraźnie również w fizjologii roślin. Jesień nie jest dla drzewa po prostu czasem zamierania, lecz bardzo dobrze zorganizowanym okresem zmiany sposobu gospodarowania zasobami.
Wraz ze skracaniem dnia i spadkiem temperatury u wielu gatunków ograniczony zostaje wzrost, a coraz mniej zasobów kierowanych jest na tworzenie nowych pędów i nowej biomasy. Zmienia się podstawowy priorytet rośliny: podczas gdy latem znaczna część zasobów była inwestowana na zewnątrz – w liście, pędy, owoce, nasiona i wzrost – jesienią coraz większego znaczenia nabierają struktury trwałe oraz zapasy, które będą potrzebne później.
Z punktu widzenia fizjologii roślin szczególnie ciekawe jest to, że jesienią zmienia się nie tylko ilość wydatkowanych zasobów, ale przede wszystkim kierunek ich przepływu. Latem dominowała ekspansja, natomiast jesienią coraz większego znaczenia nabierają hamowanie wzrostu, odzyskiwanie, redystrybucja, magazynowanie i zabezpieczanie tego, co będzie potrzebne w przyszłości.
Botanika i klasyczna medycyna chińska posługują się zupełnie innym językiem, ale opisują niezwykle podobną zmianę strategii: z ekspansji w stronę zachowania zasobów.
I to jest dla mnie znacznie ważniejsze niż proste zalecenie „jesienią rób mniej”. Nie chodzi o to, żeby po prostu zmniejszyć aktywność, ale żeby zmienić sposób gospodarowania energią.
Jak zmienia się sposób gospodarowania zasobami w Chǔ Shǔ?
- Zwiększ czas regeneracji. W okresie Chǔ Shǔ zaleca się wcześniejsze chodzenie spać, wydłużenie snu, a w razie potrzeby także krótką drzemkę. Nie chodzi tylko o odpoczynek wtedy, kiedy jesteśmy już zmęczeni, ale o wcześniejsze dostosowanie rytmu dnia do zmieniających się warunków. Skoro warunki zaczynają się zmieniać, zwiększamy czas przeznaczony na odbudowę, zanim pojawi się wyczerpanie.
- Zmień jakość wysiłku. Jesień nie oznacza bezczynności ani rezygnacji z ruchu. Aktywność nadal jest zalecana, również na świeżym powietrzu, ale zmienia się jej jakość: mniej forsowania, więcej dostosowania do możliwości organizmu, odpowiednia rozgrzewka, rozciąganie i spokojniejsza praca. Chodzi więc nie tyle o to, żeby przestać się ruszać, ile o zmniejszenie niepotrzebnego wydatku energetycznego.
- Odbuduj i zacznij tworzyć rezerwę. W zaleceniach dotyczących odżywiania pojawia się stopniowe odżywianie Yin i płynów oraz łagodne uzupełnianie tego, co mogło zostać zużyte podczas lata. Warto zauważyć tę różnicę: regeneracja nie jest wyłącznie biernym odpoczynkiem, ale może być również aktywnym tworzeniem rezerwy na okres, który dopiero nadejdzie.
- Ogranicz straty. W Chǔ Shǔ zwiększają się różnice temperatur między dniem i nocą, stąd zalecenia dotyczące ochrony przed wieczornym chłodem i zabezpieczania Yang. Za tą prostą wskazówką kryje się jednak szersza zasada gospodarowania zasobami: nie tylko uzupełniaj to, co tracisz, ale zadbaj również o to, żeby nie tracić bez potrzeby.
Kiedy myślę o tej strategii, przypominają mi się słowa mojego nauczyciela qigong, mistrza Zhang Minglianga:
„W życiu chodzi o zachowanie energii.”
To krótkie zdanie bardzo dobrze łączy się z tym, czego uczy jesień, ponieważ zachowanie energii nie oznacza bezczynności ani wycofania z życia. Chodzi raczej o taki sposób działania, który nie prowadzi do niepotrzebnego rozpraszania własnych zasobów.
W qigong dobrze oddaje tę zmianę pojęcie 收 shōu – zbierać, ściągać, przyjmować, domykać. Wiosna i lato mają więcej charakteru ekspansji i wychodzenia na zewnątrz, jesień prowadzi natomiast ku zbieraniu, a zima jeszcze dalej – ku przechowywaniu i magazynowaniu. Chǔ Shǔ znajduje się właśnie w tym interesującym momencie przejścia, chodzi o rozpoczęcie zbierania tego, co wcześniej było skierowane na zewnątrz.
Podobną zasadę odnajduję w innym ważnym pojęciu qigong – 松 sōng, rozluźnieniu. Człowiek napięty może niepotrzebnie zużywać zasoby nawet wtedy, kiedy pozornie niewiele robi, ponieważ stałe napięcie mięśni, gotowość do działania, potrzeba kontroli, pobudzenie emocjonalne czy nieustannie rozproszona uwaga również mają swój koszt.
Zachowanie energii nie musi więc oznaczać mniejszej aktywności. Może oznaczać robienie tego samego przy mniejszym napięciu.
Zachowanie energii łatwo pomylić z wycofaniem, ale nie o to tutaj chodzi. Dojrzała strategia nie polega na rezygnacji z działania ani na reagowaniu na każdą możliwość działania, lecz moim zdaniem na coraz lepszym rozpoznawaniu, co naprawdę jest warte naszego wydatku energetycznego.
Sztuka zachowania energii nie polega na tym, żeby zacząć odpoczywać dopiero wtedy, kiedy jej zabraknie. Polega na rozpoznaniu momentu, w którym trzeba zmienić strategię – niekoniecznie przestać działać, ale zacząć inaczej gospodarować własnymi zasobami.
Na koniec chciałabym wrócić do tego, od czego właściwie rozpoczął się system 24 sezonów słonecznych – do uważnej obserwacji przyrody. Dlatego pod każdym artykułem z tego cyklu postaram się zostawiać kilka zdjęć pokazujących, co w danym momencie dzieje się wokół nas: co dojrzewa, co przekwita, co zmienia kolor, co pojawia się na talerzu, w ogrodzie, sadzie czy na polach. Niech będą prostym przypomnieniem, że zanim zaczniemy stosować jakiekolwiek sezonowe zalecenia, warto najpierw rozejrzeć się wokół siebie i zobaczyć, w jakim miejscu rocznego cyklu naprawdę jesteśmy.